Dodaj link do tego mBloga do serwisu Startowy.comDodaj kanał RSS do serwisu Startowy.comRSS
mblog.pl
smoke_without_fire
2012
2012-01-01 | 16:55:07
autor: smoke_without_fire | skomentuj (0)

 W 2012 rok wchodzę z 333 ocenionymi filmami na filmwebie, 13129 odsłuchaniami na last.fm, kilkoma nowymi serialami, wielką miłością do cudownego serwisu z cudownymi ludźmi i bólem brzucha.

 Nie będę robić podsmumowania roku 2011, ani pisać o tym jak głupie jest dla mnie świętowanie nowego roku, ani nie wspomne jak spędziłam Sylwestra i ile wypiłam.

 Siedzę w dresach pod kołdrą i pewnie zostanę tak przez cały dzień. Może zrobię sobie herbatę albo kakao. Będę oglądać na zmiane The Simpsons i (mam nadzieję) Supernatural. W międzyczasie będę samkować cudze zupy i może posłucham czegoś dołującego. Będę przeżywać nadchodzący wtorek i marudzić, że nie chce mi się tam jechać.

 Śniły mi się robaki.

 I T. też mi się śnił. To był miły sen.

 Patrzę na ludzi jak na debili. Sama czasami zachowuję się jak kretynka, ale nie umiem zaakceptować głupoty u innych. Nie wtedy, gdy mam taki nastrój jak teraz. Nie wtedy, gdy nie umiem patrzeć na ludzi bez pogardy. Gardzę nimi, wszystkimi, Wami też. Nie uważam, że jestem lepsza, mądrzejsza, ładniejsza i ciekawsza. Jestem inna. Smutna. Depresyjna.

 Mój sposób myślenia jakby zatrzymał się na etapie dojrzewania - nikt mnie nie rozumie. Pewnie rozumie mnie wiele osób. Tylko to nie są te osoby, które bym chciała żeby rozumiały.

 Krzywdzę ludzi. Może tak samo jak oni mnie. Może właśnie dlatego.

 Chciałabym, że rok 2012 przyniósł mi szczęście, akceptacje, zrozumienie, siłę do walki i chęć przetrwania. Lol, nope. Tak naprawdę tego nie chcę. Wiem, że powinnam, ale nie chcę. To złe, ale wolę żyć w swojej skorupie, zakopana pod kołdrą, muzyką, serialami, książkami i repostami. Nie potrzebuję zrozumienia i akceptacji. Mogę udwać 1000 innych osób, takich, że każdy mógłby mnie polubić. Wśród ludzi zatracam swoją osobowość. Tutaj, tylko tutaj jestem sobą. I tylko tutaj nikomu to nie przeszkadza. Nikt nie mówi, że mam się uśmiechnąć, gdy nie mam na to ochoty. Nie muszę być miła i uprzejma. Nie muszę udawać, że kogoś lubię, gdy tak nie jest. Nie lubię większości z Was. Być może to czyni mnie zakłamaną i dwulicową suką. Być może taka właśnie jestem. Cóż. I don't care.To chyba złe, że mam takie podejście i pewnie powinnam mieć inne. Pewnie powinnam pracować nad tym, żeby to zmienić. Ale właśnie, przez takie podejście nie umiem go zmienić.

 Kto pokocha kogoś takiego jak ja?

 Tak, inny czubek.

 Powodzenia w nowym roku. Zmieniajcie w sobie to, co złe. Chyba, że to lubicie.

smoke_without_fire 

samotność zawsze tak blisko
2011-11-20 | 21:02:48
autor: smoke_without_fire | skomentuj (0)

 Wydaje się to prawie niemożliwe... Żeby czuć taki smutek, rozczarowanie, samotność i nawet odrzucenie, po nocy, gdy nie możesz zasnąć ze szczęścia. Utwierdzam się w przekonaniu, że szczęście trwa bardzo krótko i chociaż wchłaniam je każdą komórką, starcza mi na coraz krócej. Obawiam się, że nadejdzie dzień, w którym nawet coś cudownego nie wywoła u mnie radości.

 Nie widzę sensu w tym wszystkim, tracę to z każym dniem. Gdy na chwile się odbuduje, rozwala się z takim hukiem, że jest to nie wytrzymania. Jak długo będę płacić za swoją naiwność? Nie jestem w stanie tego dłużej znosić. Nie mogę dłużej, po prostu cholernie nie mogę. Wszystko takie fałszywe. Słodkie kłamstwa. Zawsze wolałam żyć w tej bańce i wiele razy boleśnie spadałam na ziemię. Nigdy na długo.

 Tak jak wczoraj mogłam nie jeść ze szczęścia, tak dzisiaj jest mi niedobrze od nadmiaru rozczarowań, tych co zawsze, zresztą.

 Zadaje pytania, chociaż nie chcę znać odpowiedzi. Wiem, że będą bolesne i rozczarowujące i jakaś masohistyczna część mnie chce się dowiedzieć. A jednak tak dobrze żyć złudzeniami. 

 Samotność, wczoraj tak odległa, dzisiaj przypełzła i nie chce odejść. Straszę ją kotem, ale się nie boi.

 Przez to wszystko kiedyś pęknie mi serce, które tak jak teraz, zostaje sklejone za pomocą słów, w które nie wiem czy mam wierzyć.

 Słowa, słowa, słowa. Niby słodkie, ale gdzieś ranią. 

smoke_without_fire
rain makes everything better
2011-10-23 | 20:41:23
autor: smoke_without_fire | skomentuj (0)

 Time to sad songs!

 Śpiewa sobie Damien Rice, Kurt Cobain, oczywiście Michael Pitt, Nosowska, gdzieś tam również Radiohead i oczywiście La Dispute. A w tle rainymood.com. Nawet nie wiem co pisać. Łzy napływają mi do oczu chyba nawet bez powodu. Wczoraj się cieszyłam, że już jakiś czas nie było gorszych dni i... Oto jest! Mam nadzieję, że po wtorku będzie lepiej. Mam wrażenie, że jednak gorzej. Bo na pewno będzie trudno, ciężko, wiadomo. 

 Tak bardzo chciałabym się tylko przytulić. Spotkać chociaż na 10 minut. Dlatego pójdę. Będę czekać jak kiedyś. I będę wypatrywać. Nie wiem co zrobię jak przyjdzie. Ale chciałabym, żeby wtedy spadł śnieg. Mógłby padać tylko kilka minut. Ale żeby spadł. 

 I co będę myśleć siedząc w autobusie? To co zawsze. To co zawsze w autobusie i samochodzie, zawsze. I tak fajnie będzie jechać tak daleko 1 listopada i mieć tyle czasu na przemyślenia. Tylko nie chce siedzieć i mówić 'co u mnie', bo to nie będzie łatwe. Może w końcu powiem komuś prawdę. Kiedyś komuś i tak bym musiała powiedzieć. No i chyba nie mogę się doczekać, bo jednak lubię to święto, ten dzień, chłód, poranną mgłę, która jest prawie co roku, tych wszystkich obcych ludzi, cmentarze.

 Jakby ktoś mógł usłyszeć moje wszystkie myśli to sam strzeliłby sobie w łeb.

"Can I still get into heaven if I kill myself?"

smoke_without_fire
my own cold dead face
2011-10-09 | 14:57:02
autor: smoke_without_fire | skomentuj (4)

 Wczoraj w ciągu kilku godzin, tyle razy pomyślałam o śmierci, że zaczęło to przerażać nawet mnie. Naprawdę nie przypominam sobie kiedy było tak źle.

 Gdy tylko otworzyłam oczy, chciałam natychmiast je zamknąć i spaaaać. Nie wstawać, bo dzień mnie przerażał. Obudziłam się z nastawieniem, że nic dobrego mnie nie czeka. Pierwsza połowa dnia faktycznie nie była zbyt miła. Najchętniej siedziałabym cały dzień w domu, ale że musiałam, bo urodziny, bo koledzy, bo cokolwiek, to wyszłam. 3 lampki martini, ponad 3 drinki i złe myśli upiły się razem ze mną i zamilkły. Głupi humor, śmiech [dzisiaj bolące gardło] i nieogarnianie rzeczywistości. Faktycznie, nie było tak źle.

 Dzisiaj już nie ma we mnie alkoholu. I jest jeszcze gorzej niż wczoraj. A byłam skłonna stwierdzić, że upijanie się jest dobrym rozwiązaniem. Pewnie i tak będę to robić przy prawie każdej możliwej okazji. Tak jak jeszcze... Pół roku temu, grono osób, które widziały mnie na fazie było małe, tak robi się ono coraz większe... I moje słynne 'nie pije' już nie ma wartości.

 I znów się umówiłam. Nie mam ochoty, a pójdę. Będę się uśmiechać, udawać, że wszystko jest ok, a reszte zwalę na kaca, którego nie mam i na wczorajszą noc. Cóż, powinnam dostać oskara. 

 Najchętniej zostałabym w domu, siedząc pod kołdrą, chowając się od życia i ludzi. Słuchałabym tych moich smutnych piosenek i byłoby jeszcze gorzej. Nie mam ochoty na towarzystwo. Ale pójdę poznać 'kuzyna' i może później się wymknę. Może.

smoke_without_fire

#79
2011-10-04 | 23:53:18
autor: smoke_without_fire | skomentuj (2)

 Piję czerwone wino. Zaraz zacznę zajadanie się czekoladą. A do tego zestawu dołożę seriale. Jesień.

 Przeplatanie dobrych i złych chwil. W momentach kryzysu, los stara się na siłę mnie uszczęśliwić. Jestem za to wdzięczna. Ewidentnie ktoś czuwa. Ale jak długo? Mimo, że takie, dla innych, drobne sprawy, potrafią dać mi wiele radości, to przeważnie nie trwa ona długo. 

 Tymczasem przede mną kolejna szansa. Jedna z wielu. Także zaskoczenie jedno z wielu. Ostatnio trochę ich było. Kilka słów wypowiedzianych pośpiesznie przez telefon. Głos, którego dawno nie słyszałam. Kilka godzin wcześniej pomyślałam o tej osobie, której ufałam, bo mogłam powiedzieć o wielu rzeczach, chociaż nigdy tego nie zrobiłam. Osoba, która była w stanie mnie zrozumieć w momentach, gdy sama się gubiłam wśród swoich uczuć. Osoba, która się o mnie martwiła i życzyła mi jak najlepiej. I dalej życzy. Przez chwile mogłam poczuć się jak pare lat temu. Jakby pod jej opieką.

 Pusty kieliszek po winie. Papierek po czekoladzie. Wyrzuty sumienia chowam pod serią 120 brzuszków. Może zrobię jeszcze 60. Wypiję dużo wody i zatracę się w kolejnej książce - "Sieroty zła".

 Oczywiście towarzyszą mi smutne piosenki. Czuję się samotna. Miło dzisiaj porozmawiać z MRau, ale wiem, że szybko się nie zobaczymy. Nawet nie mamy czasu żeby porozmawiać. A ja potrzebuję rozmawiać. A tylko z nim tak umiem. Muszę się oduczyć.

 Coraz częściej myślę o psychologu. Może decyzja nie byłaby tak trudna, gdybym nie musiała wcześniej porozmawiać z mamą. To nie będzie łatwe.

 Pewnie zaraz zacznę przeglądać swoje wiersze, w poszukiwaniu takich, które by się nadały na Szczecin. Trzeba wybrać różne. By nie było zbyt smutno i ponuro. Mam nadzieję, że pochwały nie były głupią zachętą.

 W końcu, w końcu, w końcu ściągam całą dyskografię Nirvany. Come back. I coraz częściej mam ochotę zapalić. A przecież ostatnio znów mnie częstowano. Niewiele brakowało. Naprawdę mam ochotę posiedzieć nad Odrą, słuchając Nirvany i paląc papierosa.

 Chciałabym również poznać M. Moja psychoza.

 Chciałabym także spotkać się z T. I spotykać się z nim często i znów tam mieszkać. I przez to mniej myśleć o rzeczach, które męczą. Uratować się. Żeby on mnie uratował zupełnie nieświadomy tego co się dzieje. A jeśli działoby się źle, a może właśnie dobrze, pewnie należałoby mu o tym powiedzieć.

 Updam. Chyba coraż niżej. Nie przypominam sobie kiedy ostatnio było tak źle. Jeżeli w ogóle mogło tak być. Czasami mam chęć znowu sobie coś robić. Krzywdę. To mnie przeraża. Nie chcę żeby tak było. Wydaje mi się, że jestem taka cholernie słaba, a te wszystkie złe myśli i uczucia są silniejsze ode mnie.

smoke_without_fire
O mnie
  • Płeć: kobieta
    O sobie:
    "Don't read my diary, when I'm gone. OK, I'm going to work now, when you wake up this morning, please read my diary. Look through my things and figure me out."
    Moje zainteresowania:
    Kultura, Sztuka, Muzyka